• Wpisów:14
  • Średnio co: 134 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 02:20
  • Licznik odwiedzin:1 349 / 2020 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jak ten czas szybko leci.

Nawet nie zauważyłam kiedy stał się kimś ważnym.
Ale z drugiej strony jak może być kimś ważnym skoro ledwo go znam. bezsenne noce, i koszmarne sny,które przychodzą każdej nocy, męczą mnie.
Walka , której się tak obawiałam , zaczęła się.
Walka pomiędzy tym co czuje, tym co jest i tym co wiem.
Ja, niezniszczalna, niezależna , zimna , wredna suka, stałam się bezbronna, naiwna i głupia.Połknęłam haczyk. To on miał nade mną władzę, bawił się mną. A ja ślepo brnęłam w coś, co było od początku niemożliwe. Tylko dlatego,że miałam nadzieję, i głos, który powtarzał ' a może jednak' to właśnie te słowa , zniszczyły mnie.

Biję się z myślami, wmawiam sobie coś co jest bezsensowne, im bardziej chcę w to wierzyć tym ciężej mi to zrobić.

Przyznaję, zostałam obezwładniona, przez uczucia, nad którymi kiedyś tak potrafiłam panować, i które potrafiłam schować głęboko do środka , aby nikt nie widział tego, że kiedyś byłam wrażliwą i dobrą osobą.

Stworzyłam portret siebie, silnej i nieugiętej a Ty mi tak po prostu go zniszczyłeś, tylko po to żeby mi udowodnić , że nie tylko ja umiem bezlitośnie traktować i nienawidzić facetów.
 

 
Nie umiem, nie chcę , nie potrzebuję żyć. Dlaczego muszę się męczyć, jest tak cholernie ciężko, i tak cholernie boli, tam w środku. Łzy płyną, a ja nie umiem ich powstrzymać, chciałabym sobie pomóc, ale nie umiem,nie wiem jak, co robić.
Proszę Boga o jakąś wskazówkę, ale nic, żadnego znaku, wskazania drogi.
Cały czas w jednym punkcie , nie mogę się wydostać z tego stanu.
Chciałabym zapasć się pod ziemię.Zniknąć , zapomnieć i zacząć od nowa. Ale nie potrafię, jak mam to zrobić ? No jak. Czuje się i jestem beznadziejna. Nienawidzę siebie, tego jak wyglądam, co robię, co myślę, co czuję.
Wiele razy myślę o śmierci, ale boję się tego, nie chcę umierać, bo czeka mnie jakaś przyszłość, ale z drugiej strony , po co ? na co ?
Co to jest to życie. ? Każdy żyje,ale nie wie po co . Bezsensu.
 

 
Jest, źle , chujowo, do dupy, beznadziejnie i takie tam. Czuje się dziwnie czegoś mi potrzeba.
Kolejny weekend bez imprezy ? Tak. To dziwne. Ja M.J nie chodzę na imprezy. Co się dzieje. Nie wiem, ale dzije się coś złego.
 

 
Dzień jak dzień.

Coraz częściej zastanawiam się czy jestem dobrą osobą czy złą. Nie wiem. Wiem , że dla przyjaciół zrobiłabym wszystko dla O. skoczyłabym w ogień. i paru innych osób. Czasami może rzeczywiście jestem chamska, ale to dla ludzi ,którzy nie mają większego znaczdnia w moim życiu. Taka prawda,że każdy myśli o swojej dupie. A innych ma gdzieś.

Kiedyś byłam inna, wybaczałam ludziom, byłam dobra i kichana dla wszystkich, teraz wiem, że nie można tak i dbać trzeba o przyjaciół i siebie.

Na facetów uodporniłam się , zostałam tak skrzywdzona, że nigdy więcej nie pozwolę na taką sytuację. Ciężko było mi wyrobiś taką "sukę" płaciłam za tą obojętność ciężko. Ale udało się. Blizny z ciała zeszły ale w duszy zostaną na zawsze. Nigdy nie zapomnę tego bólu , który dawał ukojenie w chwilach słabości.
 

 
Te wahania nastroju przerażają mnie. Raz jest w miarę dobrze, a raz chce mi się ryczeć i schować pod ziemię.


Nie zmienia to faktu , że czuję się cholernie nieszczęśliwa. Chciałabym to zmienić ale nie wiem jak. Pogubiłam się w życiu , nie potrafię obrać odpowiedniej drogi. Zboczyłam z trasy, i najgorsze jest to , że nie wiem jak na nią wrócić. Co zrbić , żeby zmienić mój teraźniejszy stan i w końcu zrobić krok do przodu . To stanie w tym samym punkcie wyjścia od X czasu jest bardzo nieprzyjemne i dręczące.

Tak na dzisiaj : <3
 

 
Mam serdecznie dość , czsami mówię rzeczy, których nie powinnam mówić. Po prostu zapominam o niektórych sprawach i nie umiem w porę ugryźć się w język

Nie chcę tego. Nie chcę być tą złą.
Wszystko mi się sypie. Nie mogę pokazać , ze jestem, słaba. Nawet jeśli czuje , że zaraz się rozpadnę na małe kawałeczki.
 

 
Tak mi cholernie źle i smutno. Nie wiem co mam robić, wszystko wydaję mi się takie trudne , ta cała dorosłość.
Nie wiem czy tylko ja tak mam, wiem , że musze coś z tym zrobić i to jak najszybciej, MATURA !!!! i co i nic. chcę ją zdać , ale z moją wiedzą teraz to wątpie.

Melancholia jest straszna. Potrzebuje wyjechać na dwa dni, SAMA. ja dobry film i winko.
Tak tego mi trzeba, moze coś wymyślę na ten weekend.
 

 
Jest dobrze, serio dobrze jeśli chodzi o dietę. Nie myślałam , że będzie mi tak szło. Może to Sudafed a może moja silna wola powróciła. Nie wiem.



To co dzieję się w szkole, to przegiecie , nie daje sobie rady. Jedyne o czym dzisiaj marzyłam to wyjść z tej szkoły i poryczeć się. Nie wiem może ja jestem tępa, może leniwa, nie wiem. Wiem jedno , że muszę się wziąć do pracy, bo inaczej mogę skonczyć jako sprzątaczka ;/ Nie chce tego. Ale nie mam też motywacji do nauki.

Chociaż po dzisiejszych 2 pałach z biologi wkurzyłam się okropnie,
 

 
Wczoraj dużo czytałam wszelkich środkach do odchudzania, i natrafiłam na Sudafet, podobno pomaga w zahamowaniu głodu i obżarstwa. Tak więc dzisiaj popędziłam do najbliższej apteki i kupiłam go. Zobaczymy jakie efekty, podobno pomaga również w niespaniu i działa jak energetyk.

Zaliczyłam basenik dzisiaj więc jest okey, głodna nie jestem więc mam spokojny wieczór i mam ochotę do nauki
  • awatar infinity18: @kosmik: jest jest ale zawiera pseudoefedrynę, która daje takie efekty
  • awatar kosmik: przeciez sudafet jest na zatkany nos, chyba, ze sie myle?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jezu czuję się taK gruba, okropnie, ale nie mam za grosz motywacji. Potrzebuje jej ! Teraz szybko ! Zanim znienawidzę siebie.
Czuje każdy gram swojego tłuszczu. Jak moje piękne fałdki przelewają się. Ah jak ja tego nienawidzę. brrr.


Zaczynam od dzisiaj, jak najszybciej ! Wyrzucam słodycze i chleb. Tak potrzebuje tego.

LET'S START.
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Jest dziwnie, kryję chłopaka mojej przyjaciółki, który chyba mi sie podoba.. nie wiem. Oszukuje ją jak tylko się da , ze mną jest szczery mówi mi większość rzeczy a jej nie. Dla niej jest kochanym i cudownym chłopakiem. Ona się domysla, bo nie umiem kłamać, ale muszę. Znaczy nie muszę, ale tak boje się, że jak jej powiem to on zerwie ze mną kontakt, a serio go lubię, jest moim dobrym kolegą .

Dietaa jak na razie spoooko. śniadanie zbyt kaloryczne ale obiadu nie było i nie będzie. Woda i moze jakaś sałatka..


Na dziś:
 

 
Kolejny nudny dzień, który trzeba przeżyć. Melancholia coraz bardziej mnie przytłacza. Potrzebuje czegoś nowego. Zrobić coś szalonego, ale w takiej dziurze ciężko, dlatego jadę na weekend do Warszawy, gdyż moja najlepsza przyjaciółka przeprowadziła się tam dwa lata temu.
Znów próbuje zaczynać swoją dietę, może mi wyjdzie, mam nadzieje. juz nie mogę patrzeć na te boczki.


na dziś:
Zapomnieć o tym co było. I zdać sobie sprawę, że nie każdy dzień będzie słoneczny. A kiedy zgubisz się w ciemnościach rozpaczy pamiętaj, że tylko na ciemnym niebie zobaczysz gwiazdy, które poprowadzą cię do domu. Nie bój się błędów, potknięć i upadków, ponieważ zazwyczaj, największą nagrodą jest przezwyciężanie swoich słabości.
 

 
Nawet nie wiem jak zacząć swój pierwszy wpis,no ale jak to mówią początki są najgorsze. A więc
z pozoru normalna wariatka. Tak to najlepsze określenie mnie. Zazwyczaj uśmiechnięta, zimna suka, twarda silna,obojętna.mogłabym tak wymieniać godzinami. Ale to tylko pozory. Kiedyś taka nie byłam. A więc jak byłam ? Dobre pytanie. Byłam zawsze małą wrażliwą dziewczynką opiękującą sie i będącą dobrą dla wszystkich ludzi i zwierząt, które za wszelką cenę chciałam ratować i znosiłam mamie do domu. Zawsze zdominowana przez innych silniejszych. To ja byłam na słaba, co chwilę płacząca. W gimbazie życie dało mi prawdziwą szkołę przetrwania,po której zamieniłam się w stalową sukę, ale tylko z wierzchu. Setki łez , nerwów i bóg wie czego , przewinęło się przez ten okres. Poczynając od drastycznych diet,głodówek, cięcia się, chęci popełnienia samobójstwa,bliskiej anoreksji kończąc na ucieczkach z domu i ciągłych kłótniach. Tak mało kto wie jaką mam super przeszłość. Czasami do tej pory chęć ulżenia w sposób samookaleczenia się powraca z dużą siłą. Ale nie nie, skończyłam z tym. Teraz jest inaczej. Nie pokazuje słabości. Bo to może zniszczyć człowieka. Pomimo tego iż wszyscy myślą jaka to ja nie jestem silna, tak naprawdę nadal we mnie tkwi to dziecko z przeszłości. Przychodzę do domu i wylewam tony łez z tego powodu jaka to ja jestem nieszczęśliwa. Tak to jest mój problem, nie jestem szczęsliwa i nawet nie wiem co to znaczy. Owszem mam kochającą rodzine i bla bla, ale to nie jest pełne szczęście, mi czegoś brakuje w życiu. Nadal nie umiem radzic sobie z problemami, chociaż powinnam. Ale na to musi przyjść czas. Dobra tak więc to tyle.
  • awatar Georgiaa: Witaj na pingu :)
  • awatar Mrs. Perla: Witam! Zapraszam do obserwowania mojego bloga- już wkrótce *rozdanie* ! Im więcej osób, tym lepiej, jesteś chętna? Zapraszam! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›